Ryczywół 2017

W huku dział…

Dzień zaczął się około godz. 7:30, gdy wojskowa trąbka ustawiona jako dźwiek budzika wyrwała mnie ze snu. Szybkie śniadanie, mycie i około godz. 9 st. strzelec Kurowski zajeżdża pod mój dom. Jedziemy do Łaskarzewa po resztę naszej sekcji i potem już razem zapakowani w nasz wóz bojowy ruszamy na Ryczywół. Po drodze musimy jeszcze przeprawić się prze Wisłę. Po kwadransie oczekiwania, przypływa prom żeglugi rzecznej. Bosman na promie krzyczy: po jednemu na prom biegiem marsz! Pojazdy i kawaleria najpierw, piechota potem. Przepływamy Wisłę i desantujemy się na drugim brzegu. Po około 15 minutach jesteśmy na miejscu inscenizacji.

Ryczywół 2017

Na miejscu zakładamy wyposażenie, nasz dowódca idzie na odprawę a my dołączamy do naszych oddziałów. Tam podział na sekcje i przydział zadań. Po 14 rozpoczyna się inscenizacja. Jestem przydzielony do drugiej sekcji. Osłaniamy działon, ciągnięty przez samochód.
Maszerowaliśmy do wioski, gdy w pewnym momencie żandarmi na przedzie krzyczą: lotnik kryj się!!! Nasza artyleria p-lot i ckm-y otwierają ogień do niemieckiego samolotu, który wyłonił się zza chmur i rozpoczął bombardowanie wioski i naszej kolumny. Nękani co chwila przez lotnictwo wchodzimy do wioski. W pewnym momencie samochód, który ciągnął działon został uszkodzony przez jeden z odłamków. Od tego momentu działon musi własnoręcznie zaciągnąć boforsa na pozycje.

przedmaciej2017402

Wśród wybuchów i odłamków dobiegamy całą sekcją na wyznaczoną pozycję. Ciągle niepokojeni przez lotnictwo ładujemy broń i przygotowujemy się do walki. W pewnym momencie oddziały niemieckie wkraczają do wsi. Gdy Niemcy rozwijają się przed nami i atakują, dzieje się rzecz najtragiczniejsza. Nastąpiło zacięcie mojego karabinu. Gdy starłem się wyciągnąć bagnetem zablokowany w komorze nabój, niemiecki żołnierz zaczyna celować w moim kierunku. Gdy zobaczył to kolega z sekcji, zrepetował swoją broń i strzelił. Był szybszy od Niemca, który po chwili wyprężył się, upuścił karabin i upadł. Mój karabin udało się odblokować i razem z innymi, skokami docieramy do grobli skąd możemy razić rozwijających się niemieckich żołnierzy.

bajk_najt_0099

Napór wroga powoduje, że musimy się wycofać nad rzekę. Gdy porucznikowi udało się zgromadzić resztki plutonu, pada komenda: Bagnet na broń!. Po chwili słychać gwizdek i cały pluton z okrzykiem huuuuura podrywa się do ataku. Biegnę z karabinem w ręku i kątem oka widzę kolegę, który padł na ziemię. Podbiegam do niego i czuję ból ręki. To postrzał. Ostatkiem sił przeładowuję mój karabin i oddaję celny strzał do niemieckiego podoficera. Niestety towarzyszący mu szeregowiec strzelił w moim kierunku.

przedmaciej2017848

 

Zapraszamy do oglądania ⇒Galerii⇐